poniedziałek, 9 lutego 2015

od Emilie(CD Jenny)

Zastanowiłam się.
-Zdaje się że o czternastej-powiedziałam zerkając na Jennę.
-Ja też-uśmiechnęła się w nie jasny dla mnie sposób po czym zeskoczyła z parapetu-To chcesz gdzieś iść?
Potaknęłam.
-A-a do kąt?-spytałam.
Dziewczyna przez chwilę milczała.
-Może...-rozejrzała się dookoła.Gdzieś z boku stał niski, gruby chłopak z babeczką pokrytą różowym lukrem, od którego dosłownie czuć było wysoką zawartością kalorii-...do cukierni?
-D-dobrze.
-Czyli ustalone-powiedziała ponownie się szczerząc.
Zadzwonił dzwonek. Czyli pora na matematykę.

 Nigdy z matmy dobra nie byłam i nigdy nie przykładałam do niej większej wagi. W czasie wakacji zawsze zapominałam wszystko z poprzedniego roku szkolnego. Jakby nie patrzeć matematyka prawie nigdy nie była mi do egzystencji zbyt potrzebna. Do liczenia gęsi nie potrzeba raczej mnożenia, dzielenia, wyciągania pierwiastka liczby czy innych pierdoł. Wystarczy po kolei liczyć pamiętając ile ich powinno być. Jeżeli jest ich za mało odejmuje się znalezione od liczby wszystkich i wychodzi ile się zgubiło. Nie ma się więc co dziwić, że szybko przestałam słuchać nauczycielki. A tak w ogóle to chyba za mną nie przepada. Pierwszego dnia szkoły spóźniłam się na jej lekcję, przerwałam wykład, a w efekcie straciła przeze mnie wątek.
 Kilka następnych zleciało równie szybko co ta nieszczęsna matematyka, której omal nie przespałam. Na historii nawet udało mi się zasnąć. O dziwo nauczycielka nic nie zauważyła, ale za to klasa miała niezły ubaw.  Spałam może dwadzieścia minut. Na w-f 'ie trochę się poruszałam.
 Za to na angielskim ,,popisałam się" swym akcentem. Połowa klasy o mało z krzeseł nie pospadała słysząc na końcu zdania niby anielski wyraz, ale bez krztyny angielskiego akcentu, już nawet nie polskiego, a rosyjskiego. Brzmiało to trochę jak rzężenie starego, upitego dziadygi z bynajmniej nie właściwym zgryzem.

 Po ostatniej lekcji wyszłam na plac z wyraźną ulgą. Odetchnęłam świeżym powietrzem.
-Witam-usłyszałam znajomy głos.
Odwróciłam się, w moją stronę szła Jenna,
-H-hej-znowu się zająknęłam-T-to idziemy do tej c-cukierni?
Ta pokiwała głową.

Jenna?Sory za długość i tak, możesz mi mówić Emi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz