Ranek. Słońce wkurzająco włazi mi między palce. Nie ma mowy o dalszym spaniu. Wstaję ze zmrużonymi oczami i toczę się do łazienki. Ogarniam się, żeby nie przestraszyć ludzi na ulicy i wlokę się na dół, do kuchni. Robię sobie szybko śniadanie i mocną kawę. To będzie długi i dziwny dzień... Powinnam chyba... Uch, no tak. Jestem w piżamie! Wypadałoby się jednak ubrać. Wkładam czarny podkoszulek na ramiączkach, koszulę w czarno-czerwoną kratkę, jeansy i czarne trampki. Włosy łapię w koka i wypadam z domu. Wsiadam na skuter i jadę do nowej szkoły.
Idę korytarzem nowej szkoły. Kilka par oczu spogląda na mnie ale nikt się nie odzywa, wszyscy są zajęci sobą. Poza tym, to dopiero początek roku, tak naprawdę nikt nikogo nie zna. Oglądam się na boki, rysuję w głowie mapę.
Dzwonek oznajmia lekcję. Z tego co widzę na rozpisce, mam w tym momencie chemię. No cóż, jedna z najgorszych lekcji, ale niech będzie. Może komuś się coś zapali? Kto wie?
Siadam w jednej z ławek pod oknem i szybko lustruję klasę. No, to dokładnie to, czego się spodziewałam ale nich będzie. Lekcja przemija niestety bez wybuchów, a gadanina nauczyciela wpływa mi jednym uchem, a drugim wypływa. Mam jakieś zapiski, coś wiem i tyle. Gdy dzwoni dzwonek wszyscy się uśmiechają i jak najszybciej wychodzą z klasy. Ja nie należę do wyjątków i również czym prędzej zwijam się do wyjścia. Na przerwie siadam na parapecie i wyciągam szkicownik. Kurde, ołówek jest tak krótki, że za niedługo będę musiała kupić nowy, myślę i rozpoczynam swoją mantrę rysunkową od początku. Najpierw oko, potem ogień. Dalej jakieś nieokreślone zawijasy i znów ogień...
- Widzę że ogień nie tylko na włosach. - słyszę głos za sobą. Odwracam się i widzę dziewczynę w moim wieku, z równie czerwonymi włosami co ja. Uśmiecham się półgębkiem i zamykam zeszyt.
- Moja fobia. - odpowiadam. - Jestem Jenna.
- Emilie. - mówi dziewczyna. Zrzucam nogi z parapetu robiąc jej miejsce. Emilie korzysta z tego i siada.
- To... co myślisz o jakże cudnej chemii? - pyta.
- Wybacz, ale nie mogę wyrazić opinii.
- Czemu?
- Bo kompletnie nic nie pamiętam. - śmieję się. Emi odpowiada tym samym.
- No tak, poza tym w sumie temat szkoła chyba niezbyt cię interesuje.
- Bingo. Wyglądam aż tak źle?
- Nie, ale rzadko się spotyka osoby z tatuażem, pierdyliardem kolczyków w uchu rysującą oczy, ogień i dzikie wstążki, która interesuje się szkołą. - mówi Emi wymachując ręką. Prycham.
- A czy ktokolwiek... Dobra, o czym my w ogóle gadamy?! Teoretycznie podstawowym pytaniem powinno być skąd jesteś, co lubisz najbardziej robić itp. ale... Zapytam lepiej o której wychodzisz z tej szkółki? Może poszłybyśmy gdzieś, co ty na to? - kończę znienawidzony temat propozycją.
Emilie? Mogę mówić Emi, prawda?
Tylko gdzie? 0-0
OdpowiedzUsuń~Emilie
Yemmmmmmmm... co powiesz na cukiernie? Powpierdaszamy sb ciastka :D
OdpowiedzUsuń~Jenna