piątek, 6 lutego 2015

Od Jade (CD Nelly)

Lekcja Chemii,której nienawidzę.Pomyślałam,że się wyrwę z lekcji.Myślałam jak o zrobić,żeby mnie nikt nie nakrył.Myślałam,myślałam,aż nagle wpadła na mnie jakaś dziewczyna.
-Gdzie łazisz,kobieto!
-Jade co ty robisz?!
-Oł...Nelly.I'm sorry.
-Nic się nie dzieje,ale musisz tak mówić?
-No wiesz,muszę to robić by no wiesz...Yyy
-Dobra nie tłumacz się,wiem o co chodzi.Ale gdzie ty idziesz?Zaraz się spóźnisz na Chemię.
-Walić chemię,uciekam.
-No co ty?!
-Dobra,bo mnie zaraz ktoś nakryje.Powiedz,że się źle poczułam czy coś,ja idę do pielęgniarki.
-Po co?
-Nie rozumiesz,nakłamię jej,że boli mnie brzuch lub coś innego.
-Ok.Pa!
-Pa!
Jak mówiłam,poszłam do pielęgniarki.Miała fajny gabinet jak na szkołę.
-Dzień dobry,prosze Pani,bo mam taka sprawę.
-Tak?
-Strasznie boli mnie brzuch...
-Aha,a czemu?
-No nie wiem,chyba coś zjadłam przeterminowanego lub coś innego.
-Ok,dam Ci tabletkę i miętę.Jaką teraz masz lekcję?
-Chemię...
-No dobrze zadzwonię do twoich rodziców,żeby cię zawieźli do domu.
-Nie,nie ma potrzeby.Mama jest w pracy a ojczym w pojechał za granicę.
-Ale może mama się zwolni?
-Nie,bo ona ciężko pracuje na awans,a ma takiego szefa,że...
-No dobrze pójdę do twojej wychowawczyni zanieść zwolnienie.
Gdy wyszłam udawałam,że jeszcze mnie boli dalej brzuch.Zadzwonił dzwonek.Nagle ze schodów zszedł Andrew.
-Hej dziewczynko,zaraz się spóźnisz na lekcję.
-Po pierwsze nie jestem dziewczynką,a po drugie zrywam lekcję.
-Haha okej,dziewczynka Pff...Mogę się zerwać z tobą.
-What,ty chyba żartujesz?
-Yy nie,chodź.
Andrew pociągnął mnie za rękę i schowaliśmy się za ścianą.Był za blisko mnie,za blisko,ale nawet mi się podobało.Po chwili usłyszałam kroki.Andrew się wychylił.
(szept)-To dyr,bądź cicho.
-Sam bądź cicho i odsuń się.
-Co,przeszkadzam ci?
-Nie...
-A może się zawstydziłaś co?
-Ty chyba jaja se robisz.
Nagle odchylił się i przycisnął mnie do ściany.Tego było za wiele.Na szczęście dyrektor odszedł,a ją mogłam zrobić to co chciałam.Odepchnęłam Andrew.
-Co ty robisz?!-Odpowiedziałam krzycząc,ale nie za głośno.
-No co chciałem się ukryć.
-Ta przyciskając mnie do ściany swoim ciałem.
-Hmm myślałem,że Ci się to spodoba.wiele lasek się za mną kręcą.
-Co!Ale nie ja.
-Ok,to co idziemy.
-No
Wyszliśmy z budy.Ah to powietrze.Zauważyłam,że moje włosy trochę wyblakły.Postanowiłam je przefarbować,gdy wrócę do domu.
-W ogóle zapomniałem,jak Ci na imię?
-Jade a ty?-jakbym nie wiedziała
-Andrew.A do której klasy chodzisz?
-3a gimnazjum,a co?
-Tak sie pytam.
-Aha.
I tak sobie rozmawialiśmy.Gdy była już moja ulica,zaproponował mi odprowadzenie mnie.Oczywiście zgodziłam się.
-No to mój dom.To do zobaczenia.
-Czekaj,czekaj moge do ciebie wpaść?
-No nie wiem...Chyba.
-No to na co czekamy.
Weszliśmy.Na szczęście żaden z moich rodziców nie było w domu.Poszliśmy do mojego pokoju,który był posprzątany.Ale mi ulżyło.

Andrew?

1 komentarz:

  1. u mnie pielęgniarka w szkole zawsze na bolący brzuch mówiła "zjedz kanapke" :D i nie było przebacz.
    pozdrawiam
    creativamente
    creativamente-o-sztuce.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń