niedziela, 18 stycznia 2015

Nowy członek - Faust




Imię : Faust
Nazwisko : Douvel
Wiek : 17
Płeć : mężczyzna
Partner : Nie interesuje go to g*wno.
Rodzina : Ojciec zawsze był tylko ojciec, a matka jest przypadkową dziwką której nigdy nie poznał.
Charakter : Fau, jak Fau typowy... W pewnym stopniu, nastolatek z problemami różnego źródła.
Głównie są to burzliwe uroki wspaniałego wieku, jaki przeżywa każdy chłopiec i dziewczynka, a szczególność nasz Faustuś.
Jako dziecko będące owocem wpadki ojca podczas pracy po godzinach i dziwki która jak to stary ujmuje po prostu odwiedziła jego biuro...
No, po prostu można mieć niechęć do życia i otaczających cię głąbów jakimi są ludzie. Potrafi być też jednak żartobliwy mimo wiecznie zmarszczonego noska.
Trudno mu dogodzić to fakt, przekonać do jakiejkolwiek pracy w grupie, pomocy tym bardziej. Fau jest samotnikiem który szwenda się po mieście szukając rzekomych przygód.
Ubzdurał sobie zapewne, że w ten sposób odnajdzie coś czego zawsze mu brakowało. Brzmi jak łzawa wzmianka o miłość, ale jak już napisane było, to g*wno.
Lubi on zadzierać z losem przyprawiając sobie niekiedy sporo kłopotów i jak to ma jego ojciec w zwyczaju określać : "Moim największym problemem były zawsze kobiety, jednak teraz coś się diametralnie zmieniło. Mam ciebie i paczkę kłopotów w promocji"
Wspomnianym było, że Faus często mylony jest z kobietami? Tak, jego chude i drobne ciało, choć wbrew wszystkiemu dobrze zbudowane, zarówno od tyłu jak i od przodu przywodzi na myśl kobietę, a w galotach... Oh, cóż to? Jajcarska niespodzianka!
I nie myśl sobie, ze nie potrafi być słodki jeśli tylko mu zależy.
Historia : Ojciec będąc po prostu najzwyklejszym mężczyzną, z najzwyklejszymi defektami, a właściwie z tym czym ma problem każdy mężczyzna. Jeden bardziej drugi mniej.
Kobiety. Jako przykładny obywatel, co więcej policjant powinien dawać przykład innym cywilom... A g*wno prawda! Szaleć to szaleć.
Więc, gdy przychodzą jego nocne zmiany, często towarzyszy mu ktoś ponad program.
Raz się więc potknął i wyszło jak wyszło. Z początku nic nie wiedział, a sama matka, zdesperowana prostytutka żyjąca jak żyjąca ze swego zawodu nie wiedziała co począć. Usiłowała poronić, nie miała jednak na to środków.
Stanęło na tym ze przypełzła by żebrać dalej u mojego ojca. Pech jej chciał, że mój ojciec nie jest aż takim kretynem... A może jednak właśnie jest, bo zagroził jej swoją zawodową gadką.
Urodziła więc i zwiała z kasą która zażądała za wydanie mnie na świat. Do tej pory przecudowny żart taty "Sporo mnie kosztowałeś" wywołuje u jego syna kpiący uśmiech.
Nick na howrse : NamRe

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz