niedziela, 25 stycznia 2015

Nowy członek - Ryan



Imię : Ryan
Nazwisko : Warren
Wiek : 18 lat
Płeć : mężczyzna
Partner : nie szuka (Nienawidzi stałych związków, woli te bez zobowiązań)
Rodzina : Rodzice rozwiedli się kilka lat po narodzeniu Ryan’a. Chłopak został z matką, bo przez to, że nie ukończył on wtedy jeszcze czternastu lat, nie mógł decydować o tym u kogo będzie mieszkać. Do tej pory ojciec nie zamierzał się już pokazywać.
Charakter : I oto jest. Postać od dziecięcych lat przemykająca pośród cieni innych, ze strachem w oczach i pustką w sercu. Czas potrafi zmienić wiele, zrobił to również z Ryan’em, tak długo schowanym za innymi, że w końcu stał się okazem największej wrogości, chamstwa i wyższości owianym gęstą mgłą tajemnicy. Dymem nie do przebycia, trującym i pełnym zagadek, tudzież pułapek. Pustkę zastąpił mrokiem, bliskim i nieskończonym zarazem, czyli wszystkim co miał. Nigdy nikogo nie potrzebował, zawsze umie poradzić sobie sam, zawodząc się na 'bliskich' nauczył się samodzielności. Zdał prawo jazdy i wykupił kawalerkę w mieście i tym osiągnął szczyt swojej samotności. Nie próbuj nawiązać z nim kontaktu, kończy się to mało subtelnym zbyciem napastnika czy też głębokimi słowami: „Wynoś się stąd”. Nie patrz mu w oczy, one mówią zupełnie co innego. Unosi się on pychą i nader za dużą pewnością siebie ale światło reflektorów jest zbyt palące jak na jego gust.
Nie będzie bać się twojego wzroku, lepiej, on uwielbia przepalać innych spojrzeniem. Nie ucieka przy najbliższej okazji, a pchnięty do muru - atakuje. Nie obchodzi się z ludźmi łagodnie, jednak nie brakuje mu kultury wpajanej przez matkę od dzieciństwa. Tłum oraz towarzystwo, do tego nie przywykł, a jak wiadomo to co nowe nie zawsze jest dobre. Osiemnaście lat nauczyło go, że warto interesować się jedynie czubkiem własnego nosa. Robiąc coś dla innych można wyłącznie stracić, potknąć się na własnej naiwności. On przecież stracił zbyt wiele. Ot, najzwyklejszy w świecie egoista. Bardzo wysoko ceni sobie milczenie, natręctwa otwarcie nie znosi. Można uznać go za denerwującego i skłonnego do kłótni czy ataku. Nie kryje się ze swymi przekonaniami. Nie wtrąca się do rozmów nieproszony. Krzyczysz jego imię, pragnąc zwrócić uwagę ciemnego blondyna. Cisza. Na jego ustach pojawia się kpiący grymas. Brak litości, brak zrozumienia. Teraz zdajesz się jedynie na swoje umiejętności, sam zmiesza cię z błotem. Ale to ty odebrałeś sobie szansę na szacunek, odciąłeś możliwość zaufania.
Świat brutalnie potraktował masę ludzi, niektórzy poddają się, inni starają się zmienić. Być kimś, kim nie są. On zdecydował się na samotność, na samego siebie. Własny umysł i przekonania, trudno go złamać. Zmusić do działania narzuconego z góry, broni się przed tym, zapiera się przed tym rękoma i nogami. Nigdy nie okazuje swoich słabości, lękom stara się przeciwstawiać.
Najgorsze jednak w tym wszystkim jest to, że on nie ukazuje ani grama zainteresowania zabawą. Jest typem drętwego faceta, który woli ślęczeć nad książkami. Ciągle chodzi zdenerwowany i spięty. Wszystko zawsze ma napięte na ostatni guzik. Jest jednak coś z czym wiąże swoją przyszłość. Chciałby być detektywem, śledczym i już teraz gdy tylko może pomaga innym w rozwiązywaniu zagadek. Mówiono mu, że ma świetny zmysł i jest bardzo wyczulony na kłamstwa. Kiedy zjawia się na posterunku policji a ci proponują mu, że może im pomóc czuje się jak rybka w morzu. To jest to co kocha, zawsze stawiał pracę na pierwszym miejscu. I mimo tego, że jest hipokrytą, postara się być dla ciebie wiarygodnym. Jeśli tylko na to zasłużysz.
Historia : Nie ma się co rozpisywać… Nie ma co wspominać… A co ty myślałeś?! Że, Pan Warren osobiście wyzna ci co trzyma w sobie? On nie mówi tego przypadkowym osobom.
Nick na howrse : Lew

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz