wtorek, 27 stycznia 2015

od Emilie(CD. Andrew'a)

 Usiadłam obok chłopaka. Ja na niego nie patrzyłam, ale dosłownie czułam jak mi się przypatruje. Trzeba było jakoś rozluźnić atmosferę.
-Emilie.
Na chwilę zapadła głęboka cisza przerywana jedynie turkotem silnika i podskakującego pojazdu.
-Andrew-odparł.
-Kiepską masz pamięć, co?-mruknęłam nadal wpatrując się w przestrzeń przede mną.
-Nooo-pociągnął-Czytałaś?-zerknął na trzymany w dłoni przedmiot.
-Nie-odparłam-Znaczy nie celowo. Leżał otwarty, trudno nie zwrócić uwagi na napis ,,ta ruda jeździ ze mną autobusem".
Nie powstrzymałam uśmiechu. Ten nic nie odpowiedział zwarzył w rękach dziennik. Widać było, że ma biedaczyna zagwozdkę ,,po kiego usiadła obok?".
-Dobry wybór-powiedziałam.
-Jaki?
-To miejsce...-dopiero teraz spojrzałam na jego facjatę- dzisiaj nie zdążą sprawdzić ci biletu.
Chłopak uniósł brew.
-Na najbliższym przystanku-wyjaśniłam-wsiądzie kontroler. Zawsze zaczyna od przodu. Nim tu dotrze i ty, i ja zdążymy...-urwałam.
Mój rozmówca szybko machał długopisem. Najwyraźniej zanotował sobie tą informację.
 Zgodnie z mą wróżbą kontroler wsiadł i zaczął od przodu, a kiedy był już parę foteli ode mnie autobus zatrzymał się. Wysiadłam i usiadłam na ławce, umieszczonej pod daszkiem przystanku. Wyszedł też ów sklerotyk, minął przystanek i pożegnał mnie niedbałym ruchem ręki.
-Svyazhite shnurki-rzuciłam.
Miało to posłużyć jako taki ,, żarcik". O dziwo jednak ten odwrócił się, pochylił, zawiązał sznurowadła i odszedł.
 
 Autobus był właściwie pusty. Mało kto z miasta jeździ tymi drogami. Z wyjątkiem mnie w pojeździe byli tylko moi sąsiedzi z naprzeciwka i kierowca.
 Wysiadłam, poprawiłam plecak na ramieniu i ruszyłam lekko dziurawym chodnikiem.
 Aby uniknąć nieporozumień wyjaśnię skont znam ruski. Prawie całe dzieciństwo spędziłam w Polsce, ale miałam przemożną potrzebę poznania zarówno ruskiego co szwajcarskiego. Na wypadek gdyby tatusiek raczył się mną zainteresować dobrze byłoby móc się z nim jakoś dogadać. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz