Wróciłam do domu później niż zwykle.Strzałki zegarka na mojej ręce wskazywały już godzinę 16.10.Nagle usłyszałam podniesione głosy dobiegające zza drzwi.Weszłam do środka.
- Nelly ? To ty ? -usłyszłam głos babci.
- Tak ! -odkrzyknęłam.
- Dlaczego tak późno ? -babcia wyszła z pomieszczenia i stanęła przede mną.
- Spóźniłam się na autobus -powiedziałam.
- A dlacze...
- Musiałam załatwić jeszcze parę spraw po drodze i dlatego autobus mi uciekł -odparłam szybko próbując zaspokoić dociekliwość babci.
Kobieta potaknęła głową i wróciła do kuchni.Weszłam do salonu.
- Ja nigdzie nie jadę ! - krzyknął mój dziadek.
Staruszek siedział w głębokim ,wytartym fotelu ustawionym w kącie pokoju.
- Nie po to uciekałem żeby tam wracać !
- Dziadku ,co się stało ? -spytałam podchodząc bliżej.
- Na Sybir mnie wywieźć chcą...
- Ten stary piernik już nic nie pojmuje ! -babcia wpadła do pokoju. Na jej twarzy widniał grymas wściekłości - Zaproponowałam mu wyjazd do sanatorium ,a jemu od razu w głowie się poprzewracało -wyjaśniła.
- Nie wracam na Sy...
- Tato...-powiedziała czule moja matka niespodziewanie wchodząc do pokoju - Wiesz dobrze ,że sanatorium to nie Syberia ,poza tym to tylko kilka kilometrów dalej.
- A córeczko...ja po prostu jestem za stary na podróże.Niech twoja matka jedzie sama...
- Widzisz ?! I taka to z nim rozmowa ! -babcia wyszła z pokoju zrezygnowana.
Ruszyłam w ślad za nią zostawiając mamę i dziadka samych.
Kolejny dzień zapowiadał się dość źle.I gdyby ktoś mi powiedział ,że dziś jest piątek trzynastego uwierzyłabym mu nawet gdyby okazało się ,iż mamy środę.
Po pierwsze : zaspałam. Obudziłam się o pół godziny później niż powinnam.Kiedy w końcu zebrałam się i wyszłam z domu okazało się ,że mój autobus odjechał jakieś pięć minut temu.
Po drugie : spóźniłam się na pierwszą lekcję -biologię.Oczywiśćie ,, za karę '' zostałam dokładnie odpytana.Na moją małą iskierkę szczęśćia ten temat pamiętałam na tyle by dostać mocną czwórkę ,jednakże widziałam ,iż mój nauczyciel z wielką chęcią wstawiłby mi tróję.
Kiedy usłyszałam dzwonek na przerwę pierwszą rzeczą jaką zrobiłam to skierowanie się w stronę automatu.Wrzuciłam dwuzłotówkę i nacisnęłam numer 12. Patrzyłam jak woda mineralna porusza się i w pewnym momencie staje.Automat znowu się zaciął.
- Cześć.Nie wiesz może gdzie jest sala od polskiego ?
Odwróciłam się.Przede mną stał jakiś chłopak mówiący łamanym polskim.Zauważyłam też,że ma francuski akcent.
- Ale która sala ? Bo od polskiego jest kilka sal -zaczęłam je wymieniać.
- Eh...chodzi mi o salę 44.
- Sala 44 ? Będziesz ,więc musiał spowrotem zejść na dół.
- No dobra...Może ci pomóc ?
Spojrzałam na automat.
- Jasne. Przydałoby się.Cały czas się zacina ,a ja nie mam najmniejszego pojęcia jak to teraz wyjąć -tu wskazałam na butelkę wody mineralnej.
Ku mojemu zdziwieniu chłopak walnął pięścią kilka razy w maszynę ,a moja woda wyskoczyła chwilę później.
- Dzięki.A jak ci na imię ?
- Michael.A ty jak się nazywasz ?
- Nelly -odparłam -A więc Michael ...do której klasy chodzisz ?
- Jeszcze nie wiem.Mam się spotkać z jakąś nauczycielką w sali 44. Na razie tyle wiem.
Potaknęłam głową.
Chłopak pożegnał się i zszedł w dół po schodach.Odwróciłam się żeby odejść jednak momentalnie wpadłam na kogoś ,a raczej ktoś na mnie.
Jade ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz